Szukalim, szukalim długo i znaleźć niemoglim. Ale w końcu znaleźlim.
Jak powszechnie wiadomo, gospodarstwo nasze składa się z trzech koni i dwu osób (nie licząc innych rozlicznych gatunków). Z prostego rachunku wynika, że jeden koń pozostaje nam –że tak powiem- luzem. Sytuacja ta, od dawna spędzała nam sen z powiek, bo ni to w teren parami pojechać, ni to na wakacje dwukonne wybyć… bo zawsze jedna sierota zostanie. Można by, co prawda, towarzystwo podzielić i jedno do samotnego pozostawania przysposobić, albo też przyzwyczaić do chodzenia obok konia z jeźdźcem… no ale we trójkę w siodłach było by dużo fajniej. Opcja czwartego konia - by trzeci sam nie zostawał-chwilowo też odpada. Tak więc na szeroką skalę rozpoczęliśmy poszukiwania odpowiedniego trzeciego jeźdźca. Warunek był prosty. Naturals. Mógł być skrajnie początkujący, ale by serce do koni miał dobre i zasady końskie miał te same co i my mamy-reszty, z dobrą wolą się nauczy. Zrobiliśmy więc nabór i…nawet w najśmielszych marzeniach, nie sądziliśmy, że trafi do nas ktoś taki! TAKI FACHOWIEC! Po wstępnych rozmowach, nie mieliśmy żadnych wątpliwości! To on będzie trzecim jeźdźcem! Świetnie rozumie się z naszymi zwierzętami. Na koniu wygląda tak, jakby na nim się urodził. Wędzidło, wodze, hackamore czy cordeo… to zupełnie niepotrzebne mu gadżety. Owszem, na wędzidle tez może, ale woli freestyle. Z siodła korzysta, ale raczej woli jeździć na oklep. Mówił, że pod Kraków zawędrował niecały rok temu ale że zostanie tu raczej na stałe. Chłopak jest ze wschodu, i chociaż zdeklarowany PNH-owiec, widać, że idee szkoły Nevzorova, tez nie są mu obce. Warunek miał tylko jeden-chce jeździć na Cekinie. Cekin to młodziak, ale wobec takiej wiedzy, takiej praktyki i takich zdolności-nie mogliśmy odmówić naszemu nowemu jeźdźcowi. A oto i on, podczas pierwszej jazdy na Cekinie:
Friendlygame z grzbietu (raczej z zadu...) : siedzenie i nicnierobienie

Pierwszy stęp































